niedziela, 23 marca 2008

Dawno nie pisałam... czasu nie miałam... może chęci?! Brakuje mi tego, a teraz się nudzę;] więc powstało to coś;] (okropna jestem!). Mam mieszkanko :D prawie sama;], Monika (moja współlokatorka wydaje się ok, a jak jest naprawdę to się okaże :)). Prawie mam prace :D- idę na dzień próbny po świętach... boję się, bo zależy mi i nie chce dać plamy;/ . Wszystko byłoby super gdyby nie to, ze martwię sie o... nie umiem sie nie martwić jak widzę ze coś jest nie tak:(. Aśka ma mieć operacje o nią też się boje, i przestaje sie cieszyć tym, że uwolniłam się od ciotki :D. Nikt nie będzie mnie sprawdzał!!! Pilnował i mówił ze straszna jestem ;], choć wiem, że czasem jestem humorzasta i nie tylko ją tym wkurzam;].
Co do mojej przeprowadzki... to jestem już spakowana tylko tata przyjedzie we wtorek i zabierze rzeczy na Zwycięską. Myślałam, że nie będę tęsknić do Mieleckiej... ale już tęsknie chociaż mieszkam tam jeszcze- do wtorku, ale mieszkam, na walizkach... ehh. Nie chodzi o samą przeprowadzkę, tylko czuję, że właśnie żegnam się z dzieciństwem, a to mimo wszystko (niewymierne korzyści:D) jest bolesne. Jest tak świąteczne tak miło, a ja się czuję tak okropnie :( . Tęsknię do Madlen, do Wrocławia, do mojego pokoju. Buuu... on już nie jest mój... ahhh mam nadzieję, że Zwycięska już niebawem przestanie być Zwycięską a zacznie być moim domem... wiem, że nie powinnam się przywiązywać, ale mieszkać w miejscu, którego nie traktuję jak dom, tylko jak przechowalnie siebie samej- okropne. Już nawet myśl o mozaice z czerwonych kafelek w kuchni, dużego ogródka czy tarasu mnie nie cieszy, nie -cieszy ale inaczej niż przedtem. Jeszcze do niedawno było to marzenie, jakiś cel- dążyłam do tego by się usamodzielnić, a teraz stało się to rzeczywistością. Chciałam znaleźć pracę, prawdopodobnie znalazłam. Człowiek jest stworzeniem (przynajmniej ja), które potrzebuje celu w życiu, chwilowo swoje zrealizowałam, może dlatego czuję się tak dziwnie?!
Jest Wielkanoc. I znów powraca jak bumerang ten sam temat...a czemu Ty nie chodzisz do kościoła?! Bo nie chce, nie czuje potrzeby... nie umiem. Dobrze mamo, przecież wiesz, że jak jest w kościele duszno to ja mdleję... a dziś będzie mnóstwo ludzi, będzie duszno...a na zewnątrz jest zimno. Nie pójdę, przecież wiem, że mnie kochasz i nie karzesz mi marznąć. A jutro?! Jutro jest lany poniedziałek, nie chcę być oblana wodą z Sieczki -Sąsiecznicy- czegoś co kiedyś było rzeką-dziękuję, a płynie niebezpiecznie blisko mojego domu :].

Brak komentarzy: